Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Akcesoria do sesji. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Akcesoria do sesji. Pokaż wszystkie posty

Baby boy photo props

Uwielbiam wyzwania artystyczne! W zasadzie jeśli coś nie jest wyzwaniem, to w ogóle nie mam ochoty tego robić. Dlatego też najczęściej tworzę wszystko w pojedynczych egzemplarzach. Dotychczas robienie na drutach było dla mnie czarną magią. Przy pierwszym podejściu kilka lat temu odpuściłam twierdząc, że to jakiś rodzaj tortur. Ale niedawno naoglądałam się na internecie różnych pięknych ubranek do sesji właśnie dzierganych na drutach i zapragnęłam takie mieć. Do tego znalazłam w sklepie cudowną moherkową włóczkę w kolorach szarości i turkusu, więc nie było już odwrotu. Druty poszły w ruch! Najpierw próbowałam opanować prawe i lewe oczka tak, żeby ich nie gubić po drodze. Z czasem szło mi coraz lepiej. Dodatkową motywacją okazał się rodzaj wełny, której z powodu zmechaceń nie da się spruć, więc nie mogłam sobie pozwolić na błędy. I tak jak szydełkowe ubranka robiłam w jeden wieczór, tak to dziergałam prawie tydzień czasu! Ale się udało, jestem z siebie mega dumna! Okazało się, że nie takie druty straszne :-) A moi modele będą mieli maleńkie wdzianko z czapeczką z uszkami i małym misiem do przytulania ♥






Baby girl photo props

Że szydełkować lubię wiadomo nie od dziś.
Ostatnio postanowiłam zrobić porządki w włóczkach i dokończyć wszystkie resztki. W ciągu jednego wieczoru powstały 2 mini stylizacje do sesji dla dziewczynki. Jedna różowa- druga żółta. Ale co będę gadać, zobaczcie zdjęcia :-)







Mam nadzieję, że ubranka spasują małym księżniczkom a ja z czystym sumieniem mogę iść kupić nowe włóczki :-D

Płotek do sesji- zdrób to sam

W tym tygodniu zaszaleję z postami, bo znów coś zmajstrowałam i muszę się pochwalić ;-)
Tym razem instynkt zbieracza udzielił się mojej mamie, która przyniosła mi mini-paletę znalezioną pod Tesco. Kilka dni przechodziłam obok niej głowiąc się co z niej zrobić- na stolik za mała, na półkę zbyt słaba... mam! Będzie płotek! Taki biały, postarzany, idealny do wiosennych sesji.
Znów wyrzynarka poszła w ruch, za nią szlifierka. Kotłownia cała w pyle i wiórach- znak, że praca wre. Później piła, farby, znów szlifierka, lakier. Uf... Skończone! Myślicie, że się nada? Mnie się podoba bardzo! Szkoda tylko, że z wypróbowaniem muszę czekać do jesieni...




Tratwa do sesji NB

Odkąd się przeprowadziłam mam przerwę w sesjach zdjęciowych. Przede wszystkim dlatego, że nie mam warunków na studio, a z racji mojego błogosławionego stanu nie wyobrażam sobie jeździć do klientów i dźwigać cały ten sprzęt. Mimo to z fotografią się nie pożegnałam. Mam nadzieję, że po wakacjach będziemy już mieszkać na naszym poddaszu, więc na dole zorganizuję sobie studio. Przybędzie mi też prywatny mały model (albo modelka), więc będę pstrykać za wszystkie czasy! :-)
Póki co wykorzystuję czas, który mam i stosunkowo niewielki brzuszek, tworząc wszystko, co tylko do noworodkowych sesji może mi się przydać. Tak oto niedawno prezentowałam wam gniazdo z sowią czapeczką a dziś pokażę nowe dzieło. A to dzieło przez wielkie "D", ponieważ robiłam je ponad rok. A przynajmniej zaczęłam robić rok temu.



W zeszłe wakacje umyśliłam sobie zrobić tratwę. Teść w dobroci swego serca ściął dla mnie pół drzewa, mąż pociął gałęzie na równe części, a ja "obrałam je ze skóry" zgarniając przy tym kilka odcisków. Później badyle woziły się w aucie, leżały w piwnicy, a nawet o mało nie zostały unicestwione podczas przeprowadzki. Historia jednak dobrze się kończy, bo finalnie dokończyłam dzieła i w końcu mam swoją wymarzoną tratwę. W przypływie emocji uszyłam do niej małą girlandę, a nawet wycięłam mały stateczek (no dobra, mąż wyciął... ja pomalowałam :-P) A więc kończąc te rodzinne historie i dziękując wszystkim, którzy przyczynili się do spełnienia mojego marzenia, przedstawiam wam ją- tratwę idealną. Ot co!




Zaklinam wiosnę- wianki Wielkanocne

Czy wy też czujecie w powietrzu wiosnę? Powiem wam, że na wsi wiosna nabiera zupełnie innego wymiaru. Co rano z lasu dobiegają nas ćwiergoty ptaków, młode sarny bodą się na polu pod oknami walcząc o jakąś ślicznotkę; tuż obok bażant wychyla głowę znad trawy, by przyjrzeć się całemu widowisku. Czujemy się częścią tego  pięknego świata natury, który przeciąga się leniwie po zimowym wypoczynku. Czas wstawać! Koniec lenistwa! Nawet ja, największy śpioch świata spędzam coraz więcej czasu na dworze, łapiąc pierwsze ciepłe promyki słońca i chłonąc pachnący wiatr. Z tego wszystkiego dostałam natchnienia! Oderwałam męża od pracy i poszliśmy do lasu po naręcze gałęzi. Zgodnie z zamiarem powstało z nich sporych rozmiarów gniazdo do sesji noworodkowych. Kiedy dzieło było na ukończeniu odwiedziła nas sąsiadka, która zasugerowała, że też by takie chciała. Podchwyciłam temat i zaraz z resztek gałązek zaplotłam dwa mniejsze wianki. Jeszcze tego samego dnia powstały stroiki świąteczne- jeden do powieszenia na drzwi, drugi na stół. Można by rzec, że to w zasadzie coś z niczego- bo wykorzystałam resztki przeróżnych materiałów, które walały mi się po domu. W ten sposób pozbyłam się sztucznych kwiatków, listków, koralików, piórek itp. Wyszły z nich ozdoby tryskające kolorem i wiosną. Mam nadzieję, że sąsiadce umilą czas przygotowań i przybliżą święta. :-) Ale żeby tego było mało wieczorem uznałam, że do mojego gniazdka pasowała by czapeczka sówka. Wynalazłam więc karton z wełnami i przed spaniem wydziergałam sobie taką. To był naprawdę pracowity dzień. Ale bez dwóch zdań słońce dodaje energii. Ja już snuję plany na następne twory, a wy tymczasem zerknijcie na moje wiosenne dzieła. :-)








Życzę wam wiosny w sercach i na dworze. Mam nadzieję, że zagości już u nas na dobre :-)

Misie handmade

Ja to chyba mam twórcze ADHD :P
Nie potrafię zbyt długo tworzyć w jednej technice. A jak już poznaję jakąś nową, to mam motylki w brzuchu do tego stopnia, że ostatnio przy maszynie siedziałam do pierwszej w nocy. Ale było warto. :-)

Tak oto powstali Bruno i Camille- dwie przytulanki, według autorskiego projektu, jedyne takie na świecie, hehe ;-)
Już nie mogę się doczekać, aż skończę obrabiać zdjęcia z ostatniej sesji i znów zasiądę do maszyny! :-)



Bruno i Camille to dowód na to, że przyjaźń damsko-męska istnieje ;-)
A wy co o nich myślicie? Zaprzyjaźnilibyście się z nimi? :-)

9 stylizacji do sesji foto

Trochę zapuściłam się z pisaniem ostatnio, ale to dlatego, że dużo się u mnie dzieje :-) Robię zdjęcia, obrabiam, dziergam... Mam w życiu cel i do niego dążę pełną parą! :-)
W końcu kurier dostarczył mi statyw i nowe tła, w tym białe, więc mogłam obfocić moje dziergusy :-)
Tyle mam nowych ubranek do sesji! Nie mogę się doczekać aż je wykorzystam na sesjach!
Muszę obrobić zdjęcia z ostatniej sesji, bo za tydzień już następna. Oficjalnie rozpoczynam zapisy :-D Terminów jeszcze sporo wolnych, więc piszcie śmiało :-)












Rampers + czapeczka dla małego mężczyzny

Nie próżnuję! :-)
Dzisiaj od rana relax przy maszynie. No dobra, nie taki całkiem relax, bo trochę się udenerwowałam, kiedy nie chciała szyć. Ale udało się! Powstał komplecik w niebiesko granatowe paseczki dla małego chłopczyka. Niedawno kupiłam też włochaty kocyk w podobnym kolorze :-) Pomysł na sesję już jest, jeszcze tylko modela brakuje! Jeśli właśnie urodziłaś/wkrótce rodzisz lub znasz kogoś kto ma małego dzidziusia daj znać. Oferuję darmowe sesje próbne! Sesja z dojazdem do domu (lub plenerowa jeśli ktoś chce), dla rodziców 10 obrobionych i wywołanych zdjęć Maluszka + płyta cd. Warunek- zgoda na publikację w internecie.
A teraz oceńcie sami- nada się? :-)







Pracownia MIŚKOWIEC © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka